fbpx
Jak banki oszukiwały na giełdzie?

Autor: Rafał Sroka

7 września 2022

Jak banki oszukiwały na giełdach

Być może zaskoczę Cię, pisząc, że pewne oszustwa na giełdzie ze strony banków inwestycyjnych czy domów maklerskich były kiedyś codziennością, ponieważ nie uznawano ich za działania na szkodę klienta. Jeśli temat jest dla Ciebie ciekawy i chcesz dowiedzieć się, jakie praktyki stosowano, czy dalej są one wykorzystywane, a jeżeli tak, czy da się przed nimi uchronić, czytaj dalej.

Pracując pięć lat w nadzorze obrotu giełdowego, byłem odpowiedzialny za to, aby transakcje na giełdzie, wykonywane przez pracowników czy klientów szwajcarskiego banku, dla którego pracowałem, były wykonywane zgodnie z regulacjami. Chodziło o to, żeby uczestnicy rynku giełdowego funkcjonowali w sposób sprawiedliwy dla wszystkich, nie nadużywali informacji, które mogą mieć, a do których inni nie mają dostępu. Dotyczyło to zleceń, przyszłości spółki, wyników finansowych, wyników sprzedażowych.

Pracując w nadzorze, dowiedziałem się niesamowitych rzeczy o rynkach finansowych i tym, co działo się na nich w przeszłości, również odwiedzając różne giełdy na świecie, pracując w pewnym momencie ze wszystkimi giełdami, na których handluje się akcjami, obligacjami, towarami czy instrumentami pochodnymi. Stąd wiem, jak banki oszukiwały klientów i zaraz Ci o tym opowiem.

Jak banki oszukiwały kiedyś klientów?

Powyższe pytanie brzmi niezbyt poprawnie politycznie, ale mówiąc najprościej, ponieważ pewne praktyki w przeszłości nie były uznawane za działające na niekorzyść klientów, banki czy maklerzy stosowali je. Wymienię kilka podstawowych.

1. Front running

Pierwszą był tzw. front running. Jeżeli spojrzysz na historię giełdy i to, jak kiedyś wyglądało zawieranie zleceń na rynku open outcry, czyli wszyscy stali na jednym piętrze i przekrzykiwali się nawzajem, jakie zlecenia dla danego klienta chcą wykonać, w jakiej liczbie. Na tym parkiecie byli duzi gracze i mniejsi. Mniejszy bank obserwował, co będzie robił większy i jakie zlecenia, na jakie akcje wykrzykuje. Starali się mniej więcej przewidzieć, co z ich strony może się zadziać i dzięki temu skorzystać na tym. Wiedzieli, że duże zlecenie na zakup danej akcji powiedzmy Apple czy w tamtych czasach IBM, General Electric lub Forda wymuszało na cenach danej akcji to, że szły w górę. Zwykłe podstawowe prawo ekonomiczne na zasadzie popytu i podaży. Jeśli mamy skończoną, określoną ilość akcji, a chętnych w danym momencie jest więcej, to naturalnie wartość akcji idzie w górę. Później działało to trochę na zasadzie samospełniającej się przepowiedni.

2. Proprietary trading – handel dla zysku

Z czasem, gdy giełda stała się bardziej elektroniczna, można było działać w podobny sposób, wykonując duże zlecenia klienta, powiedzmy zakup stu tysięcy czy miliona akcji Forda. Zanim bank wykonał zlecenie klienta, wykonywał swoje własne. Było to tzw. proprietary trading, czyli handlowanie dla zysku banku. W tym momencie jest to dość rzadkie, żeby bank w ogóle angażował się w taką aktywność. Natomiast kiedyś było to regularną praktyką, że zanim banki wykonywały zlecenia klienta, wykonywały swoje. Dlaczego? Wyobraź sobie, że na giełdę wchodzi duże zlecenie wskazujące na duży popyt na dany walor, daną akcję, jedyną możliwością dla tej akcji, dla jej ceny jest, żeby szła w górę, więc dlaczego z tego nie skorzystać? To właśnie robiły banki.

Po pewnym czasie wprowadzono pewne ograniczenia, regulacje mające chronić klientów, bo jeżeli zlecenie zostało najpierw wykonane przez bank, zanim wykonano je dla klienta, to bank wpływał na cenę akcji. Jego zlecenie, jeżeli było odpowiednio duże, podbijało cenę. Następnie wchodziło kolejne zlecenie klienta i również podbijało cenę. Bank po jego wykonaniu często wychodził z transakcji, znowu obniżając cenę, więc klient był podwójnie stratny.

3. Wash trade

Kolejny typ dosyć popularnych zleceń i do dziś monitorowany przez wszystkie banki (jest to wymagane przez regulatorów typu: Komisja Nadzoru Finansowego, ESMA, Securities and Exchange Commission), to tzw. wash trade. Polega na tym, że w tym samym czasie kupuje się i sprzedaje podobną ilość danych akcji, aby pokazać sztuczne zainteresowanie danym walorem, akcją. Odzwierciedla się to później na słupkach, które czasem widać pod wykresem cen akcji. Nazywa się to wolumen. I ten wolumen rośnie. Jeżeli jest zainteresowanie, to może inni uczestnicy rynku zaczną kupować tę akcję. W zasadzie do dziś jest możliwe, by to robić. Przy zastosowaniu kilku względnie niezależnych rachunków maklerskich, można wpływać na wartość czy zainteresowanie daną spółką, zwłaszcza tą, na której jest mniejsza ilość wykonywanych transakcji w ciągu dnia na tzw. mniej płynnych spółkach. To też bardzo często dzieje się w ostatnim czasie na kryptowalutach, dlatego ten rynek jest tak bardzo nieprzewidywalny, bo nie jest regulowany i wielu niekoniecznie etycznych uczestników tego rynku wykorzystuje tę sytuację.

4. Spoofing

Następnym ciekawym typem manipulacji giełdowych jest tzw. spoofing. Polega na tym, że zakładamy potencjalnie dużą pozycję sprzedaży danego waloru i czekamy, czy rynek się tym zainteresuje. Koszyk zleceń jest widoczny na giełdzie, więc może kogoś pociągnąć w tym kierunku. To duże zlecenie jest zazwyczaj odległe od obecnej ceny tylko po to, by chwilowo ją obniżyć, żeby zaraz kupić, może za mniejszą ilość w jednej lub kilku transakcjach, daną akcję. To tak, jakby krzyczeć w jakimś markecie: „Hej, hej! Ta marchewka będzie coraz tańsza, coraz tańsza, nie ma co kupować, jest zgniła i w ogóle nie bierzmy się za nią” i jak wszyscy się zniechęcą, zaczną wyprzedawać lub nie będą jej brać, to wtedy kupimy sobie większe ilości po lepszej cenie.

5. Layering

Layering będzie podobną sytuacją, tylko tu używamy mniejszych zleceń, czyli kupujemy na przykład co jakiś czas po sto akcji spółki, która jest może średnio czy mniej płynna, żeby nasze zlecenia miały na nią jakiś wpływ. Kupujemy co minutę, co dwie i to pokazuje się w koszyku zleceń. Cena zaczyna stopniowo wzrastać, po czym zawieramy dużą pozycję, krótką, na której będziemy zyskiwać na spadku ceny. Skoro sztucznie wypompowaliśmy cenę, to rynek dyskontuje to i dosyć szybko cena wraca do swojej średniej, a my zarobimy na jej spadku.

Jak inwestować, by uniknąć manipulacji?

Przedstawiłem podstawowe sposoby wpływu czy manipulowania na giełdzie, który kiedyś były często praktykowane. Wówczas było to legalne, więc było wykorzystywane. Dzisiaj jest nielegalne, ale to nie znaczy, że się nie dzieje. Dlatego zawsze trzeba zawierać transakcje z pewną dozą ostrożności. Raczej na podstawie własnej decyzji jako inwestor indywidualny, raczej liczyć na średnio czy długoterminowe zmiany ceny, aniżeli na jakiś krótkoterminowy, jednodniowy zysk. Chyba że chcesz rozwijać swoje umiejętności w sztuce spekulacji, tradingu, handlu jednosesyjnego, no to wtedy tak, jak najbardziej to jest temat, który możesz zgłębić.

Nie namawiam Cię i nie zachęcam do wykorzystywania tych technik, bo dziś są nielegalne. Można za nie pójść do więzienia. Zależy to również od tego, na której giełdzie są stosowane. Dzisiaj nie wszystkie opisane w artykule aktywności są w Polsce przestępstwem. Można za nie otrzymać karę finansową. Natomiast w Wielkiej Brytanii idzie się za nie do więzienia.

Podczas wspomnianej pracy w nadzorze obrotu giełdowego, gdy wykryłem, czy mój zespół wykrył, zlecenia wykonywane w sposób nieodpowiedni, pracownicy czy klienci ocierali się o więzienie.

Chciałbyś wiedzieć więcej, jak ustrzec się przed potencjalnymi manipulacjami na giełdzie, jak odpowiednio zawierać transakcje, jakie strategie układać, żeby być odpornym na opisane manipulacje? Zapraszam do kontaktu ze mną.

Masz pytania? Potrzebujesz wsparcia? Zapraszam do kontaktu!

Kancelaria Finansowa Rafał Sroka

Powiązane artykuły

Wiara a ubezpieczenie na życie, co mają ze sobą wspólnego?

Wiara a ubezpieczenie na życie, co mają ze sobą wspólnego?

Na pozór wydaje się, że wiara i ubezpieczenie mają ze sobą niewiele wspólnego, ponieważ jedna sprawa jest dość górnolotna, a druga dość przyziemna. Natomiast obie dotyczą jednego, ważnego tematu, a mianowicie naszej śmierci i tego, co zadzieje się po niej z nami i...

Ile warte jest życie, czyli o sztuce jego wyceny

Ile warte jest życie, czyli o sztuce jego wyceny

Ludzkie życie jest bezcenne, ale wybierając polisę na życie, potrzebujemy je wycenić, by wiedzieć, na jaką kwotę potrzebujmy się ubezpieczyć, by zapewnić bezpieczną przyszłość bliskim na wypadek naszej śmierci. O tym, jak to zrobić i o czym pamiętać, piszę w tym...

Jak zabezpieczyć spółkę na wypadek śmierci wspólników?

Jak zabezpieczyć spółkę na wypadek śmierci wspólników?

Jesteś współwłaścicielem spółki? Aby uniknąć kłopotów w sytuacji śmierci któregoś ze wspólników, potrzebujesz zabezpieczyć ją na taką ewentualność. Czy już to zrobiłeś? Jeśli nie o tym, jak zabezpieczyć ją najtaniej i najprościej, przeczytasz w tym artykule.Życie...